© 2015 Tweety nuda

Dzisiaj krótka notka

Siemaneczko, co tam u Was? U mnie wszystko w porządku. Jeśli porządkiem można nazwać to, że dawna miłość mojej przyjaciółki (powiedzmy, że to Pan I., a przyjaciółka to J.) która po dowiedzeniu się, że J. się w nim kocha, obraził się, zezłościł, nie mógł uwierzyć, czy coś w ten deseń. No więc Pan I. już się odfochał, a J. zakochała się w innym, i Pan I. daje jej dobre rady jeśli można to tak nazwać. A że je często z nią jestem (praktycznie prawie zawsze, chociaż chodzimy do innych klas) to mnie Pan I. widuje. I teraz dowiedziałam się, że podobno Pan.I się we mnie… podkochuje! Masakra! A dowody? No, J. uznała za dowód to, że ciągle się o mnie wypytuje: -Jak ma na imię, czy jest dobra w sporcie, co ćwiczy, co lubi, czy jest fajna itp.- Jak się o tym dowiedziałam, to walnęłam zgona, a po chwili już wisiałam na ramieniu przyjaciółki, i pytałam w kółko:- Co, co, co, co?- i płakałam:-Nie, nie, nie!- I wisiałam na niej tak całą przerwę. A że patrzył na nas tata mojego kolegi z klasy (który, nawiasem mówiąc, trochę mi się podoba XD) i jego siostra, miałam totalnie gdzieś XP. J. na pocieszenie powiedziała:- Poza tym, powiedziałam mu, że ty go nie lubisz.- Na co ja się oburzyłam, bo jeśli się komuś podobam, to czemu ma tak nie zostać? Oczywiście to nie zostało wypowiedziane na głos, ale zapytałam się , dlaczego tak mu powiedziała. A ona na to: -A co, lubisz go? Ooooo…- No, wiecie jak to jest. Ech, ja już sama nie wiem co o tym myśleć. Moja dawna miłość (Pan D.) jest teraz moim najlepszym przyjacielem i wydaje mi się, że Pan D. podkochuje się w J. Tak w ogóle to w naszej klasie  i poza nią są straszne powikłania miłosne. Oczywiście nikt o niczym nie wie oprócz najbliższych przyjaciół. Ostatnio na Andrzejkach, zrobiliśmy koleżance(K.) i koledze ślub, nie było źle. Jedynie to, że K. cały czas posyłała wszystkim uczestniczącym w ślubie zabójcze spojrzenia, a potem w tańcu kopała głównych prowokatorów tegoż nieszczęsnego ślubu. Chociaż, może też była w głębi siebie zadowolona? Któż to wie…? Po koledze nie było widać, aż tak wielkiego wkurzenia, a K. może tylko grała żeby nie stracić twarzy. No i to była taka krótka notka, o życiu  i powikłaniach w mojej klasie. Jeśli chcecie więcej takich notek, to piszcie w komentarzach, zawsze mogę więcej, zabawniej i obszerniej opowiedzieć o życiu 6a. Albo np.: Skąd się wzięło moje przezwisko. Jak chcecie. A opowiadanie dodam… Nie wiem kiedy. Mam już napisane, ale w specjalnym zeszycie. I nie mam czasu żeby to przepisywać. Pa!

Tweety

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany. Pola wymagane zostały oznaczone symbolem *

*
*

Możesz użyć następujących znaczników i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>